RECENZJE

3 2 1


A. CrowleyTao Te Cing

Trudno jest mówić o zjawiskach z natury nienazwanych, takich jak Dao. Można jedynie, korzystając z symbolicznych aspektów języka, mnożyć metafory i wskazywać na konkretne manifestacje dostępne naszej percepcji, byśmy mogli na ich podstawie odnaleźć Zasadę Wszechświata. Mniej więcej, tym właśnie jest Tao Te Cing.
Księga Drogi i Cnoty to 81 krótkich, ale jakże skondensowanych tekstów, czy stwierdzeń filozoficznych na temat całego właściwie istnienia, Wielkiego Procesu, w którym dane jest nam uczestniczyć, poznawać go i płynąć. To kilkadziesiąt refleksów na magicznym lustrze, będących wskazówkami, jak żyć zgodnie z Dao, postępować jak mędzrzec, znaleźć przestrzeń na realizowanie Woli.
W wydanym przez Lashtal opracowaniu dzieła legendarnego Laozi mamy okazję obcować z perłą myśli taoistycznej zanurzoną w poniekąd w zachodnim Logosie. Co dla Crowleya charakterystyczne, w jednym dziele spotykają się tu i dopełniają Orient i Okcydent. Z jednej strony, nie za wiele do szukania mogą mieć tutaj zainteresowani czystymi tekstami starochińskimi ponieważ mamy tu do czynienia z „polskim przekładem crowleyowskiej parafrazy angielskiego tłumaczenia chińskiego oryginału” J, co myślę w znacznym stopniu zmienia formę językową (wystarczy porównać tę wersję z tłumaczeniem T. Żbikowskiego, uznanym za jedna z najlepszych dotąd w polskim). Z drugiej nie można jednak w żadnym wypadku odrzucić Liber LXXXI, ponieważ jest ona niezwykle ciekawym akcentem w hermeneutyce Daodejing; tym bardziej, że każde tłumaczenie starochińskiego na inne języki jest wielce kontrowersyjne, a większość z nas nie ma wyboru, gdy chce się zapoznać z takimi tekstami.
Najważniejsze, czego na stronicach tej księgi dokonał Crowley to, to że w pełni oddał przesłanie mistrza Lao, dodatkowo wzbogacając tekst o wiele komentarzy porównujących je z innymi systemami filozoficznymi i mistycznymi z naciskiem kabałę i całą gamę thelemicznych odniesień. Już tuż po wstępie ukazuje się nam diagram drzewa życia z wpisanymi weń trigramami z I Cing`u , a dalej masa trafnych przypisów, porównań i objaśnień. Świadczy to o zbliżeniu się do wielkiej Jedni, z której wszelka myśl ludzka pochodzi i na tym to poziomie nic się nie różni, a wszystkie filozofie i wizje świata okazują się mówić o tym samym. W końcu Dao jest Pustką, Czystą Potencją i to z niego pochodzi dziesięć tysięcy rzeczy. Tao w fazie działania posiada nazwę i wtedy można je pojąć (XXXI, 4). I nie zawiodą się Ci, którzy z pomocą tej książki będą chcieli je pojąć.
Zaiste książka ta jest , jak mędrzec, skrytym klejnotem, w którego strukturze odnajdujemy piękno wiecznie zmieniającego się świata, lecz bynajmniej nie ukazał się w szacie z worka. Wydawcy po raz kolejny postarali się, by treść szła w parze z formą. A ta jest godna uwagi – gruby papier, twarda oprawa pokryta jedwabiem i obwoluta z unikalną grafiką, a wszystko to niesłychanie spójne, tworzące Pełnię. Ze wszech miar polecam każdemu, pod każdym względem.

A.Ch.[nadesłane 17.01.08 ev]



 

recenzja Tao Te Cing w serwisie gildia.pl

[nadesłane 10.01.08 ev]

 

Długo czekałem na ten tomik.
‘Księga Mgieł' autorstwa Krzysztofa Azarewicza jest chyba pierwszym tego typu wydawnictwem w Polsce. Nie przypominam sobie, bym się kiedykolwiek natknął na tak przepięknie wydany tomik wierszy traktujący o sprawach związanych z magią. Nie będę jednak zbytnio się rozwodził na temat szczegółów dotyczących oprawy graficznej. Kto nabędzie, ten sam się przekona.
Słów kilka o utworach.
Wiersze zawarte w tomiku są z pewnością wizyjne, budują w głowie ciąg obrazów, który układa się w zwarte i spójne historie. To ostatnie jest olbrzymim plusem. Pisanie Krzysztofa Azarewicza nie jest w żaden sposób podobne do całej masy bełkotu zwanego ‘postmodernistyczną poezją', której jest wszędzie pełno. Nie żebym coś miał przeciw postmodernistycznym, nowoczesnym wierszom. Wręcz przeciwnie. Jednakże w większości przypadków jest to bezsensownie udziwniona, nieprzemyślana i najzwyczajniej w świecie nudna pisanina, której autorzy tak naprawdę nie mają nic do powiedzenia ponad banały codziennej egzystencji. Zaś Krzysztof Azarewicz konsekwentnie snuje ciekawe, momentami porywające historie, które są zapisem jego własnych, naprawdę przeżytych doświadczeń i fascynujących podróży po innych wymiarach egzystencji.
Są tam momenty niezwykle wciągające i sugestywne; w czasie ich czytania miałem wrażenie, że zostanę pochłonięty przez wyświetlany w moim umyśle film złożony z wizji powstałych w trakcie ‘konsumowania' utworów.
Mam jednak również kilka zarzutów.
Język tych poetyckich opowieści jest momentami zbyt archaiczny. Rażą mnie archaizmy typu m. in. otoczon płomieniem, człek, jeno, przecie, pośród donośnych chorałów.
Czasami bucha z tych tekstów przesadny, nadmuchany patos, co sprawia, że zamiast wciągać, pewne fragmenty po prostu nużą, m.in . dzierży krwawy miecz wolności, upojeniem łoża purpury, serce młodości (…)bólem strasznym goreje, szczęściem istnienia oddycha, ponurym bólem egzystencji.
Do archaizmów zaliczyłbym tu i ówdzie pojawiającą się inwersję np skowyt duszy posłyszałem, wędrówki brzemię, na Bałtyku fale sine.
W niektórych wierszach zaburzony jest rytm i czasami ciężko się je czyta, ale zdaje sobie sprawę, że to może być subiektywne odczucie.
Zdaję sobie również sprawę, że wiele z tych utworów to starsze wiersze autora (niektóre są nawet z 1997 i 98 roku) i moim zdaniem, właśnie to jest zapewne przyczyną takiej, a nie innej poetyki.
Lecz to oznacza jeszcze jedno – następny tom poezji Krzysztofa Azarewicza otworzy mi bramy do światów, które tak mocno mnie pochłoną, że już nie wrócę.
Ujmując rzecz całościowo – niezwykle interesująca pozycja.

Rafał Baron [nadesłane 17.07.06 ev]

 

 

[Księga Mgieł ] Z miejsca zostałem wciągnięty w magię tych wierszy. Odpowiedni nastrój stwarzają już nazwy rozdziałów (części) powiązane z etapami tworzenia kamienia filozofów – Wielkiego Dzieła. Pierwszy wiersz, Otwarcie Świątyni Skorpiona wręcz uderza czarującą siłą użytych na jego początku „barbarzyńskich” słów i zaklęć, dając jak gdyby przedsmak tego, co nastąpi później. Całość poezji zawartej w tomiku jest naprawdę niezwyczajna. Porywa, zmusza do refleksji i uczy. Właśnie, uczy. Komu nie jest obcy ezoteryzm i thelema, temu pomaga dokonać pewnych przemyśleń i wejść głębiej intuicyjnie i uczuciowo w te Prawdy. Tym czytelnikom, którzy nie mieli z okultyzmem wiele do czynienia, pozwala upajać się naprawdę dobrą poezją i nawet mimo woli zwrócić uwagę na istnienie czegoś takiego, jak magia, alchemia i hermetyzm. Książka ta jest bezsprzecznie dla każdego, któremu nie obca jest duchowa uczta zwana poezją. By dać obiecane świadectwo prawdzie, chcę zaznaczyć, że w paru wierszach są pewne usterki warsztatowe, np. może nie najlepsze rymowanie. Nie rzutuje to jednak absolutnie na całość tomiku i chyba nawet przez czytelników nie będzie zauważone. Cóż, oczekuję – pewnie jak i większość miłośników poezji – na następny tomik.

B. B. [nadesłane 05.05.06 ev]






[Księga Mgieł] http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/krzysztof_azarewicz/ksiega_mgiel/recenzja

.......................................................................................................................[nadeslano 12.04.2006 e.v.]



"Simplicity ov Stars , royal Art , Alkhemy ov Soul Body Word"
Behemoth "Mysterium Coniunctionis"


.....Powyższy cytat idealnie pasuje by opisać perłę, jaka ostatnio trafiła w moje ręce dzięki staraniom wydawnictwa Lashtal-Press.
"Księga Mgieł" stworzona przez Krzysztofa Azarewicza opatulona jest białą twardą okładką z tłoczonym złotym kolorem - symbolem monady.Forma cechująca się dbałością o najmniejsze szczegóły zadowoli z pewnością oczy nawet najbardziej wybrednych czytelników -podobnie jak treść.
.....Treść tego dzieła z pewnością jest jak najbardziej godna uwagi - dla wielbicieli oprawy tekstowej zespołu Behemoth - jest to pozycja obowiązkowa . Bardzo umiejętne złączenie mitologii indywidualnej oraz zbiorowej zaowocowało niezwykłą mocą przekazu.Niektóre , żeby nie powiedzieć -większość - z poezji umieszczonych w tym alchemicznym grimuarze na trwale zapisuje się w pamięci - podobnie jak wieloaspektowe metafory przenikliwie przewiercające się przez najbardziej otchłanne i najskrytsze tunele rzeczywistości - będące jak ściany labiryntów w których wszyscy się tułamy przez całe życie - wewnątrz cytadeli jaźni.
.....Ale dość już moich słów - jeśli "język jest wirusem" jak to stwierdził kiedyś Noam Chomsky -to z pewnością po przeczytaniu tego magicznego manuskryptu - czuje się zarażony ... słowem i pasją.

Lvmen [nadeslano 19.03.2006 e.v.]

 


...."Księga Mgieł" autorstwa Krzysztofa Azarewicza wyłania się z śnieżnobiałej okładki której opary kryją w sobie tajemnicę możliwą do uchwycenia gdy spojrzy się na nią pod odpowiednim kątem. Na wyklejce (wnętrzu okładki) wita nas obraz Aleistera Crowleya stanowiący hologram alchemicznego procesu który owo dzieło ukazuje - łącznie z wstępem będącym doskonałym słowowskazem pozwalającym odkryć ukryte wymiary owej ścieżkografii myśli. Mówiąc krótko - forma stanowi esencjonalne dopełnienie treści.
.....Poszczególne utwory zostały umieszczone w tym talizmanie podług chronologii alchemicznego procesu zachodzącego w Laboratorium Duszy Autora . Ksiązka ta jest transmiterem tego co można by nazwać Radością Istnienia. I przez to jest Sztuką która porusza w nas pewne siły , interferuje z naszą jaźnią - wywołując swoistą transgrawitację emocji i myśli. Jest niczym Kamień Filozoficzny (końcowy efekt procesu alchemii ) który , gdy przez niego spojrzymy - rozszczepia promień płynący z płomienia intelektu w fraktalną tęczę kolorów ubarwiającą zwykłą i szarą egzystencję. Właśnie z tego powodu możemy mówić tu o Prawdziwej Magiji.
.....Ale to - kto spróbuje przejść proces konfrontacji z kwantową wyobraźnią - gdzie myśl stanowi promień między dwoma współzależnymi i współtworzącymi się zwierciadłami -Światem i Człowiekiem ( vide formuła LAShTAL) - zależy tylko od indywidualnej Woli.

KhaoSuN [nadeslano 14.03.2006 e.v.]



[Księga Satyrów] http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/austinosmanspare/ksiega_satyrow/recenzja

[nadesłano 12.03.06 e.v.]

Refleksje fratra Achada wraz z zapisem odmiennych stanów jego świadomości stanowią przedziwny komentarz do Księgi Prawa. Juz po pierwszym przeczytaniu Liber31 nietrudno oprzeć się wrażeniu, ze oprócz przytłaczających dowodów i objawień dziennik ten zawiera tez naciągane rewelacje. Czy wybiorcza analiza przekazu Liber Legis przez Jonesa była efektem świadomego poszukiwania dowodów na własna wyjątkowość autora czy może zapiskami chaotycznej pracy szalonego umysłu? To raczej nieistotne kiedy ostatecznie rozdęte ego Achada w zetknięciu z mocami Chornozona popada w psychozę i Dziecię Otchłani staje sie Czarnym Bratem. Odnosząc się do sefiry Da'ath i Choronzona, Strażnika Otchłani warto przypomnieć ze jego numer to 333. Weźmy wiec 31, pomnożone przez 10 ( liczba sefirot drzewa życia) i dodajmy 23 - otrzymamy słowo 333.
Niektóre odkrycia i fakty zwyczajnie zmuszają do kolejnego przeczytania tego dziennika oraz polecenia tego tym, którzy jeszcze nie siegneli po Liber31. To świadectwo stanu umysłu pędzącego ku otchłani przekonuje, iz geniusz jest szaleństwem a pomieszanie oświeceniem… i… "Wtenczas zrozumiałeś, iż Smutek jest radością, Zmiana Stabilnością, a Bezjaźń Jaźnią" (Liber 31, str. 23)

g666 [nadesłano: 27.02.2006 e.v.]


...... "Obłęd przybiera kształt zależny od rozumu lub raczej obłęd i rozum wchodzą w współzależność wieczyście odwracalną, za której sprawą wszelki obłęd posiada swój rozum, który go osądza i ujarzmia, a wszelki rozum posiada swój obłęd , w którym napotyka własną śmieszną prawdę." - Micheal Foucault "Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu"

...... "Liber Trzydzieści Jeden" jest kolejną książką wydaną przez wydawnictwo Lashtal-Press.
.......Oceniając tą książkę nie sposób pominąć formy jej wydania: twardej okładki ze złotymi literami, dobrej jakości papieru; jak w każdym wydaniu - bardzo dobrze napisanego wstępu wprowadzającego w kontekst historyczny a także filozoficzny (lub jak woleli by to ująć niektórzy - duchowy) danego dzieła oraz bardzo dokładnie opracowanych przypisów , które znacznie ułatwiają nawigację w tym złożonym tekście.
.......Wszystko to tworzy idealnie przezroczysty, wręcz diamentowy - Kielich -przez który możemy przyglądać się oddanej do niego przez Fratra Achada Krwi (Liczba stron napisanych przez Achada odpowiada wartości liczbowej słowa Krew. Krew w tym kontekście może symbolizować to, co pewnym jednostkom zwanym czarnymi braćmi , uniemożliwia przejście przez filtr zwany Zasłoną Otchłani).
.......Treść owej książki podobnie jak spiralne DNA czy też sieci neuronowe - nie jest linearna.
.......Niektórym osobom może to przeszkadzać -podobnie jak czcionka wzorowana na maszynopisie - lecz niektórzy z pewnością uznają to za zaletę tejże książki.
.......Zwolennikom linearności radziłbym zwrócić uwagę, na fakt iż próbując zaobserwować strukturę lub też architekturę własnego umysłu (podobnie jak to usiłował uczynić Achad - niech każdy sam osądzi w jakim stopniu mu się to udało ) - obserwator nigdy nie może być obiektywny - gdyż jak to udowodniła teoria fizyki kwantowej - sama jego obecność wpływa zawsze na końcowy rezultat danego doświadczenia.
.......Innymi słowy - niektórym to co napisał Achad może wydać się bełkotem majaczącego szaleńca, tym zaś którym uda się dzielnie przebrnąć przez podstępne wiry i ostre rafy, a niekiedy szybkie jak niepolskie autostrady - ścieżki myśli `JEDNEGO` - podczas kilkukrotnej lektury tegoż dzieła, tym z pewnością uda się wyłowić wiele perełek mogących stanowić niezbędny składnik w alchemicznej transformacji Doświadczenia w Eliksir Życia, który neutralizuje skutki jadu szaleństwa, będącego nieodłączną częścią każdej egzystencji.

Pawel P. aka KhaoSuN [nadesłano 05.02.2006 e.v.]



Trzeba przyznać, że LIBER 31 to świetny zapis (właśnie zapis a nie opis) obsesji magicznej, która, w zależności od kontekstualizacji społecznej może być traktowana jako szereg wglądów lub jednostek chorobowych. Niezbadane są ścieżki Nieświadomego. Być może, widać tylko ich rozstaje. I tak też postrzegam tę książeczkę, jako rozstaje, nie wiadomo dokąd prowadzące. Na swój osobisty użytek uznaje, ze wystarczy jedno zdanie, aby dana księga była warta lektury. W Achadzie to zdanie znalazłem, a dotyczyło ono misterium odwrócenia. Achad jest zaskakująco konsekwentny w swoim szaleństwie :)


Dariusz Misiuna [nadeslano 04.02.2006 e.v. Fragment prywatnej korespondencji z tłumaczem Liber 31, umieszczony za zgoda piszącego powyższe słowa.]