Krzysztof
Azarewicz
Spotkanie
z Satyrem z Borough
(luźne
refleksje spisane w trakcie wystawy obrazów Austina Osmana
Spare'a,
która odbyła się w londyńskiej Maas Gallery w dniach 1-11
listopada 2005)

........Jakże
radosną staje się ma dusza, kiedy wiem,
........iż
jestem wszystkim, co istnieje.
........W
tegoroczne święto samhain, ową legendarną noc martwych powracających
na ziemię, w czasie, kiedy słońce traci swój blask i nastają
długie zimowe noce, Londyn nawiedził duch malarza i czarownika
Austina Osmana Spare'a.
........Pewne
pogłoski powiadają, iż by zachować życie swe na wieki zaklinał
duszę w autoportretach i namaszczał je nasieniem, zachowując
tym samym wiekuistą kontynuację tożsamości wędrującej po
hypnobrazach przedstawianych na niesamowitych dziełach
sztuki.
........Trzydziestego
pierwszego października Maas Gallery wypełniły dusze żywych
kolekcjonerów i wielbicieli sztuki Spare'a, wśród których
snuł się z przedziwną radością wyrażoną na eterycznej twarzy
sam autor i legiony, legiony wyczarowanych przez niego satyrów,
elementali, nimf oraz dawno już odeszłych mieszkańców południowego
Londynu, tak przecie bliskiego losom malarza.
........Moc
artysty polega na tym, iż jest on świadom
........znaczenia
oraz piękna wszystkich rzeczy.
........Urzeczywistniając
swe koncepcje - bez względu
........na
to jak fantastyczne - przemienia wszelki fałsz w prawdę.
........Duch
Spare'a powrócił na West End, świat wielkiej sztuki
i setek galerii wyrastających w cieniu Królewskiej Akademii
Sztuk po 75 latach. Nie może zatem dziwić fakt, iż wydarzeniu
temu towarzyszył duży rozgłos i podekscytowanie wyrażane
przez najpopularniejsze brytyjskie dzienniki oraz magazyny.
Nie zaskakuje również i fakt, iż organizatorzy wystawy zdecydowali
się podkreślić ów powrót z zaświatów otwierając ją w tę
właśnie magiczną noc, kiedy zatracają się granice pomiędzy
światem żywych i zmarłych. Wernisaż wystawy stał się także
przyczynkiem do inauguracji książki poświęconej życiu i
sztuce artysty, Borough Satyr, opublikowanej pod
redakcją Roberta Ansella przez Fulgur Press.
........Sztuka
przeciwko masom...
........Jakoż
ludzie czynią, tak ja czynił będę inaczej.
........................................................................Właściciele
galerii zgromadzili ponad 70 dzieł Spare'a
,
z pośród których większa część nigdy nie została do tej
pory publicznie wystawiana. Zebrane obrazy pochodziły z
różnych okresów twórczości artysty. Oto można było podziwiać
niezwykle rzadkie grafiki datujące się na początek dwudziestego
stulecia, kiedy autor - jeszcze jako nastolatek - pracował
nad swoją pierwszą księgą, Piekłem na ziemi; galeria
wypełniona była także bardziej dojrzałymi konceptualnie
obrazami począwszy od tych, pochodzących z lat dwudziestych
aż po barwione pastelem dzieła z lat pięćdziesiątych, które
powstały u schyłku życia malarza. Prezentowana tematyka
była bardzo zróżnicowana: odwiedzający galerię mogli podziwiać
portrety mieszkańców południowego Londynu i znanych hollywoodzkich
aktorek, kontemplować nad autoportretami artysty, czy studiować
niezwykłą serię wzorów południowoamerykańskich masek oprawionych
w drewniane panele, smakować w przedziwnych sceneriach i
astralnych krajobrazach nawiedzanych przez atawistyczne
byty i zamaskowane fauny udające się na nocny sabat, podglądać
bogów minionych eonów, wiecznie żywych i wędrujących z pokolenia
na pokolenie spiralnymi dziejami DNA kreślonymi pędzlami
malarza. Medium (a może powinniśmy rzec, iż sam Spare stanowił
medium dla sił, które nawiązywały z nimi kontakt?) i środki
wyrazu używane przez Spare'a nie tylko wiązały się z dojrzałą
artystycznie wizją, lecz niejednokrotnie z brakiem jakiejkolwiek
koncepcji, co prowadziło do wykorzystania stanu intelektualnej
próżni, czego efektem były genialne wręcz rysunki automatyczne,
które stanowiły "uboczną" część zgromadzonej kolekcji.
Tam kreska wije się nieskończenie, osiągając prawdziwe crescendo
wyobrażeń tego, czego nie można opisać inaczej niźli poprzez
szalony rytm i orgazmiczną, wolną od jakichkolwiek ograniczeń
antykoncepcję.
........Akceptujmy
obsesje,
........lecz
pozbawmy je dobra i zła.
........Usiądź
w ciemnym pokoju, zamknij drzwi,
........ucisz
swój umysł. I oto znajdziesz się
........we
wspaniałym towarzystwie.
........Przestrzeń
i czas w ciągu dwóch ziemskich tygodni w Maas Gallery zdawały
się mocno zakrzywiać i przybierać jakąś nierzeczywistą albo
wręcz kosmiczną jakość. W trakcie kilku mych peregrynacji
po płynnych i jakże jesodycznych przestrzeniach wewnątrz
dzieł Spare'a, zauważyłem, iż niektóre z obrazów posiadają
pewną zdolność do zmiany swej struktury i położenia w kontinuum.
Także i księgi mistrza, otwierały dosłownie swe głębie i
objawiały niczym blake'owskie anioły, odziane w mleczne
skrzydła tak skutecznie przesłaniające rozum i intelekt.
Oto nagle podczas bodajże mej drugiej wizyty w galerii pojawił
się pewien niezwykły egzemplarz Księgi automatycznych
rysunków oprawiony w koźlą skórę i wydrukowany na pergaminie,
którego tytułową stronę ozdabiał wklejony osobisty czek
Spare'a... Prawdziwe epitafium doświadczyłem ostatniego
dnia wystawy, kiedy dosłownie znikąd pojawił się obraz pod
tytułem Prayer, stanowiący część niezwykle mesmerycznej
serii dzieł wykonanych różnokolorowymi tuszami na przełomie
1905 i 1906 roku. Pamiętam doskonale moment, kiedy mniej
więcej 10 lat temu dane mi było zetknąć się z
jednym z obrazów tej serii, potocznie zwanym Sorcerer,
przedstawiającym mongoidalnego czarownika stojącego nad
przedziwnym ołtarzem. Aura namalowanej nań postaci po prostu
zahipnotyzowała mnie i od tej pory począłem widywać się
z nim w snach i wędrować po ośnieżonych lasach Syberii i
Tajgi, gdzie za pomocą śpiewów mocy przekazywał mi pewne
instrukcje dotyczące szamańskich rytuałów przejścia. Klarowność
wizji i moc przekazu zasiała ziarna, które kiełkują i wydają
owoce do dziś. Czarownika tego można spotkać na innych obrazach,
takich jak Self Portrait in Prayer, Myself in Yoga,
czy River Styx. Nawet tytuły tych dzieł wskazują
wyraźnie na ich magiczną i w pewnym sensie hipnagogiczną
naturę. I oto mym oczom ukazała się kolejna inkarnacja wędrującego
poprzez obrazy czarownika; siedział nad niewielkim stołem-ołtarzem,
na którym znajdowała się otwarta księga Kia, kadzielnica
i dwie świece. Uwagę przyciągał niesamowity wyraz jego oczu,
w których tliła się mądrość tysięcy piekieł, przez których
głębie przewędrował, wyraz zadumy na twarzy i niezwykła
koncentracja całego ciała - lekko pochylonych pleców i rąk
ułożonych w tajemnicze mudry. Namalowana postać,
wrażenie odbywającego się rytuału, ewokowane czające się
wokół napięcie, zostały tak naturalnie wyrażone, iż praktycznie
osiągnęły status życia. Miałem przedziwne wrażenie, jakby
poprzednie wizyty w galerii ledwie przygotowywały mnie na
kontakt z tym bytem.
........Przestrzeń
rozszerza się dzięki
........myślom,
czasowi oraz ego.
........Jak
należy w tym kontekście spoglądać na kustoszy wystawy? Zwykłych
ludzi czy raczej akolitów Mistrza, odgrywających stosowne
role w procesie inicjacji, podrzucających tu i tam magiczne
księgi AOSa i podmieniających pełne znaczeń obrazy w trakcie
jej trwania? To właśnie najbardziej zdawało się być ekscytujące
w zgromadzonych w Maas Gallery obrazach: w zwykłą rzeczywistość
zaklinały znaczenia, które żyją u większości ludzi na zupełnie
nieświadomym poziomie. Spare zdaje się wykradać ogień kreacji
z samego nieba i z pomocą swego geniusza przemienia go w
żywe ciała elementali, które nawiedzają ziemię już nie tylko
w noc zmarłych. Jego sztuka stanowi pomost pomiędzy wieloma
światami, tworzy cienko zarysowaną linię pomiędzy rzeczywistością,
a krainami po drugiej stronie, gdzie szaleństwo i oświecenie
stają się tak samo prawdziwe, jak i iluzoryczne, podobnie
zresztą jak jawa i sen.
........Czyż
nie rzekł tobie wielki Satyros:
........Jestem
zawsze z tobą,
........jak
sobie tego życzysz?

Prayer

Automatic Drawing III
Zos
vel Prometheus

Evocation