ARTYSTA,
KTÓRY STAJE W OBLICZU GŁODU,
BY ZNALEŹĆ NATCHNIENIE DO RYSOWANIA.
A.W. Austen
Poniższy wywiad
z Austinem Osmanem Spare'm ukazał się
w piśmie Psychic News (nr 27 z 26 listopada 1932 r.),
a w polskim przekładzie w monografii Okultura ( nr 0, 1999).
Niniejsza wersja została zredagowana i poprawiona w marcu 2005.

........Austin
Osman Spare, artysta, który wydaje się chlubić swoim własnym ubóstwem,
co kilka lat umiera i odradza się ponownie. W tym momencie przygotowuje
się do kolejnych narodzin. Większość swoich dzieł wykonał pod
wpływem natchnienia, co sprawia mu wielką osobistą przyjemność,
ale ponieważ ludzie nie rozumieją ich wymowy, jego natchnione
obrazy nie sprzedają się. Spare kontynuuje ich tworzenie dopóki
nie dobija go głód. Wtedy musi rysować coś, co sprzeda.
Kiedy
jego spiżarnia zostaje już zaopatrzona i posiada trochę pieniędzy,
powraca do natchnionych dzieł, dopóki znów nie jest bliski śmierci.
Kiedyś nie przerwał tworzenia i przymierał z głodu przez blisko
dziewięć miesięcy. Obecnie przygotowuje wystawę własnych prac
na York Road 148, Westminster Bridge Road. Potrwa ona od 1 grudnia
do Bożego Narodzenia. Ma nadzieję sprzedać wystarczającą ilość
dzieł, by przeżyć przez następny rok. Wtedy po raz kolejny przyjdzie
mu tworzyć natchnione prace.
ESTETYCZNE ŻYCIE

Kiedy
kilka dni temu widziałem go na York Road, powiedział mi o swojej
pracy i o ambicji by "zgłębiać to, co tajemne" tak daleko,
jak może. "Wierzę, że w podświadomym świecie lub świecie
ducha, nazywaj to jak chcesz, istnieje nieograniczone natchnienie",
powiedział. "Nie będę zaskoczony jeśli okaże się, że cała
inspiracja przybywa właśnie z tego źródła."
"Jeśli
możemy dostać się do tych rozległych przestrzeni, to jestem pewien,
że osiągniemy wspaniałe rezultaty. Zdumiewające rzeczy są możliwe,
jestem o tym przekonany."
"By
odpowiednio eksploatować to pole, muszę przygotować się do tego
poprzez życie w tak estetyczny sposób, jak tylko jest to możliwe.
Nie mówię, że wynajduję proch, ale toruję pewną drogę i pokazuję
światu co można zrobić za pomocą tych środków."
PUKAJĄC DO ZAGUBIONEGO
ŚWIATA

Spare
pokazał mi ciekawy panneau. Był on ozdobiony egipskimi postaciami,
które namalował. Zapytałem go dlaczego wykonał to dzieło i co
ono przedstawiało. Oto co mi powiedział:
"Egipcjanie
stanowili zdumiewającą rasę, niezwykle inteligentną i bardzo zaawansowaną
w okultystycznych studiach. Wierzyli w magię w taki sam sposób,
w jaki my wierzymy w radio. To nie była wiara - to była wiedza."
"Rasa
ta została zniszczona. Co stało się z tym rozległym magazynem
wiedzy i intelektu? Nie wierzę, by cokolwiek zaginęło, więc musi
gdzieś istnieć."
"Jedynym
takim miejscem może być świat ducha, a nasz problem polega na
tym, by odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób można skontaktować
się z tym magazynem i jak go użyć. Ten panneau stworzyłem z myślą
o skontaktowaniu się z tą wielką rasą i wierzę, iż dzięki niemu
będę z nią w kontakcie. Nie boję się, gdyż dla mnie świat ducha
zawsze był realny. Tak naprawdę to uważałem go za bardziej realny
od tego, w którym obecnie żyjemy. Miałem kilka próśb do owej wielkiej
rasy Egipcjan i na wszystkie uzyskałem odpowiedź. Nie zadaję po
prostu pytania. Kiedy proszę o rzecz - co czynię poprzez położenie
notatki przed panneau - rozmyślnie wykonuję pewną ofiarę. Rzucam
palenie - co jest ciężką próbą - lub coś w tym stylu, dopóki prośba
nie zostanie spełniona. Jak dotąd byłem bardzo skromny. Miałem
niewiele pragnień. Prosiłem by mój przyjaciel powrócił do zdrowia
i poczuł się on lepiej i tak dalej. Zamierzam jednakże pytać o
bardziej niesamowite rzeczy i nie mam najmniejszych wątpliwości,
że otrzymam odpowiedź. Myślę, że zanim otrzymasz cokolwiek ze
świata ducha musisz spełnić dwa warunki: po pierwsze, musisz naprawdę
pragnąć rzeczy, o którą prosisz i po drugie, należy bezwarunkowo
wierzyć, że ją dostaniesz. Jeśli spełnię te warunki, dostaję co
chcę, nie ważne jak może być to wielkie lub niesamowite."
NASTĘPNA WOJNA

Spare
opowiedział mi o swoich eksperymentach ze śnieniem i astralnym
podróżowaniem. Dzięki swym eksperymentom miał prorocze sny. Przed
wojną miał dotyczący jej przerażający koszmar, a potem widział
rzeczy i miejsca, które rozpoznał jako wyobrażone w snach. Podczas
wojny pojechał do Włoch i przeżył tak dokładne wspomnienie tego
miejsca, że poczuł się niemal jak w domu.
"Wiele
teraz śnię o następnej wojnie", powiedział mi. "Coś
podpowiada mi, że stanie się to już wkrótce, ale czas ten mogę
osądzić jedynie przez ostrość i częstość snów tak, jak działo
się to z tymi, które poprzedzały ostatnią wojnę. Będzie to sprawa
na skalę światową - okropne - myślę wręcz o końcu cywilizacji."
By zasnąć
ćwiczył autohipnozę. Jeśli drzemie siedząc w fotelu, może zobaczyć
swoje śpiące ciało i stojący za nim mebel.
Ma tak
realne sny, że, używając jego wyrażenia, kiedy się budzi wydaje
się, że śni. Świat snu zaś jest raczej realny i działa na innych
zasadach.
"Muszę
się sprawdzać", powiedział, "by zobaczyć czy śpię, czy
już się obudziłem."
W swoich
sennych podróżach Spare widział pewne wspaniałe przykłady architektury.
"Jest
tam jeden szczególny budynek, o którym stale śnię. Zawsze jest
taki sam i jak tylko go widzę, poznaję go tak dobrze, jak budynek
Parlamentu w naszym świecie."
ARCHITEKTURA
ZE SNU

"Przechodzę
koło niego i wydaje się on naturalny. Jest wybornie piękny i powinienem
go namalować, ale kiedy tylko próbuję nanieść go na papier, tracę
wyobrażenie. Nie ma tam takiej architektury, jak w naszym świecie.
Jest wspaniała, ale nie mogę ci powiedzieć czy jest pionowa czy
inna. Nie mogę jej wizualizować, ale za każdym razem widzę ją
coraz lepiej. Potem, kiedy wracam do tego świata, tracę wyobrażenie
i pozostaje mi zaledwie wspomnienie czegoś zdumiewająco pięknego
lecz także przerażająco nieuchwytnego."
Z trudnością
namówiłem Spare'a, by opowiedział coś o swych obrazach. Zrobił
to niechętnie, albowiem wyrwałem go ze świata snu.
"Odkąd
pamiętam - i prawdopodobnie przedtem - rysowałem i malowałem obrazy,
które zaskakiwały starszych ", powiedział. "Niektóre
z nich były moim dziełem, ale jestem pewien, że w większości tych
prac istniał poważny parapsychiczny wpływ."
"Malowałem
rzeczy, których nie wybrałby ktoś tak młody. O niektórych z nich
nic nie wiedziałem, tak jak na przykład o astralnych ciałach i
kolorowych aurach."
"Barwy
były cudowne; łączyły się w taki sposób, w jaki nigdy bym tego
nie zrobił. Nie wydawało mi się to nienaturalne. Zawsze postrzegano
mnie jako ekscentrycznego chłopca, ale sam nie zauważysz w sobie
niczego dziwnego, dopóki nie opuścisz swego domu. Fakt, że stworzyłem
te obrazy i nie rozumiałem ich, bynajmniej nie zaskoczył mnie.
Teraz mogę niemal dowolnie malować za pomocą swojej woli bądź
w stanie inspiracji. Nie wiem kto mnie kontroluje, ale przypomina
to doświadczenia Blake'a, którego wielce podziwiam. W istocie,
w jego pracy widać parapsychiczną wrażliwość i kiedy tworzył prawdopodobnie
doświadczał transu. Mam dwie całkowicie różne metody pracy. Kiedy
maluję siebie samego, moja krytyczna zdolność jest naturalnie
uważna. Rozplanowuję twarze niczym pionki, ostrożnie wszystko
odmierzam i pracuję w ortodoksyjny sposób bez względu na to, czy
malowane przeze mnie osoby pozują, czy są wyimaginowane."
"Kiedy
pracuję pod wpływem natchnienia, po prostu opróżniam swój umysł.
Chcę zapomnieć, że jestem artystą. Ignoruję swoją krytykę i przenoszę
na płótno to, o czym myślę."
"Często,
kiedy angażuję się w taką pracę, zastanawiam się czy śpię, czy
jestem obudzony. Wydaje się jakbym przebywał w dziwacznym stanie,
gdzie czas nic nie znaczy. Często, gdy pracuję, nagle ku mojemu
zdziwieniu zdaję sobie sprawę, że jest niemal lub całkowicie ciemno.
Z trudem mogę dostrzec płótno. Zauważyłem także, że taka praca
wykonana jest wybornie."
PIĘKNY RYTM

"Czasami
wykonywałem jakieś dzieło i byłem zupełnie nieświadom tego, że
je zrobiłem. Musiałem wstać z łóżka, malować, a potem wracać do
niego, zupełnie się nie budząc. Bogactwo wyrażonych idei jest
zdumiewające. Kiedyś wykonałem sto rysunków w trzy lub cztery
godziny i - oprócz czynnika czasowego, w którym malowałem - zadziwiała
także liczba pomysłów. Zrealizowanie i odpowiednie wykorzystanie
tych idei zajęłoby całe życie. Piękno takiej pracy jest oczywiste.
Nawet jeśli robisz błąd, nie jest to złe. Rytm jest tak cudowny,
że nic nie może być błędne."
Widziałem
kilka rysunków, które Spare zrobił w stanie natchnienia i muszę
powiedzieć, że są one godne uwagi. Rozumiem jego słowa, kiedy
mówił, że ludzie ich nie rozumieją, albowiem i dla mnie również
stanowią zagadkę. Miały taką ilość twarzy... były wszędzie...
WZBOGACAJĄC NATCHNIENIE!

Spare
zapewnił mnie, że wszystkie te rysunki posiadają znaczenie, ale
fakt ten trudno było mu wyrazić, choć czuł to doskonale. Niektóre
ze swoich obrazów zaczął malować w normalny sposób, a potem zauważał,
że tło wykonał tak, jak sobie tego nie wyobrażał. W innych przypadkach
zaczynał malować w stanie natchnienia, by potem kończyć je normalnie
z zamiarem sprzedania ich.
Takie
obrazy postrzegał jako zniszczone, ale jeśli do pewnego stopnia
nie zmienił ich charakteru, to nigdy nie mógł ich sprzedać.
Zapytałem
go czy to fakt, że był artystą poruszył w nim przepływ inspiracji.
"Nie
sądzę", odpowiedział, "ponieważ praca nie jest wykonywana
świadomie. Tak naprawdę myślę, że obrazy byłyby lepsze, gdybym
nie był artystą. Jednakże płyną z tego pomocne i praktyczne wnioski:
zauważyłem, że po tym, jak w swojej pracy zacząłem używać tej
transmisji, stała się ona o wiele lepsza."
przełożył Krzysztof Azarewicz
powrót
do tekstów